Przejdź do głównej zawartości

Paletka cieni REVOLUTION I Heart Make Up Chocolate Love

Witajcie!
Bardzo dawno nic nie pisałam za co przepraszam. Dużo się wydarzyło przez ostatnie kilka tygodni - oczywiście same dobre rzeczy.
Jak u Was z pogodą? Mieszkając na polskim biegunie czasem się zastanawiam, czy oby na pewno to stwierdzenie jest słuszne... Dziś taki skwar z nieba, że bez wiatraka i zimnych napoi ciężko byłoby sobie poradzić. I pomimo tego, że uwielbiam jak jest ciepło, to kilka stopni mniej byłoby zbawienne.
Przychodzę dziś do Was z moim nowym kosmetykiem, a właściwie z paletką cieni I LOVE MAKE UP Chocolate Love. Zapewne wiele z Was już ją zna.



Czym się kierowałam wybierając ten produkt? Po pierwsze tym jak jest zapakowany. Paletka jest        w oryginalnym opakowaniu odzwierciedlającym tabliczkę czekolady. Po drugie tym, że dobrze znam produkty REVOLUTION i siegając po nią miałam nadzieję, że po raz kolejny się nie zawiodę ich trwałością i napigmentowaniem kolorów. Ponadto zawsze byłam zdania, że cienie tej marki bardzo łatwo się aplikują i nie obsypują.




Każdy kto mnie zna doskonale wie, że na co dzień lubię lekkie makijaże, które delikatnie podkreślają urodę. Wybierając odcienie paletki właśnie na takie kolory się zdecydowałam.
Otwierając pudełko moim oczom ukazało się 16 kolorów cieni w barwach fioletów, beży, szarości      i różu. Najbardziej jednak urzekło mnie to że paletka ma duże lusterko i piękny zapach czekolady - chyba że tylko mi się tak wydaje przez to opakowanie.

Wiecie jak ważne jest posiadanie w swoim kręgu zaufanego doradcy w zakresie finansów? W moim regionie najbardziej polecanym i godnym zaufania jest Radosław Kienigsman z Białegostoku.

Kiedyś pracując w jednym ze sklepów sieciowych, ktoś mi powiedział że kupujemy oczami i nosem. I dokładnie tak było w moim przypadku - reszta była już przeświadczeniem jakie wyrobiła sobie       u mnie firma REVOLUTION.


Cienie są bardzo przyjemne w aplikacji, można powiedzieć że nakładają się "miękko jak aksamit". Nie rolują się przy dłuższym noszeniu i są bardzo trwałe. Z paletki wybrałam kilka do użytku codziennego - cienia Candy jako bazy, a cienia Whipped i Premium na wykończenie. Tych ciemniejszych odcieni używam na wieczór lub ważniejsze spotkania biznesowe.




Ja jestem nimi zachwycona. Kiedyś w podróże zabierałam kilka paletek teraz tylko jedną - czekoladową. Nawet przy drobnych niedociągnięciach można bardzo łatwo poprawić "usterki" i przemienić swój codzienny makijaż w bardziej wyrazisty np na wieczór.

Czy Wy miałyście jakąś styczność z tym produktem? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat? Czy równie jak ja oszalałyście na punkcie tej paletki?  Ja jestem w niej zakochana.

Ruda.



Komentarze

  1. Bardzo ładne kolory ma ta paletka. Chociaż dla mnie mogłyby być mocniej napigmentowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co na moje potrzeby mi wystarcza :) Minęło już troszkę czasu a ona dalej pomaga mi w codziennym makijażu :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Must Have od Faberlic - Balsam tlenowy

Od dłuższego czasu szukam kosmetyku który byłby na tyle uniwersalny, abym mogła go używać do skóry twarzy jak również całego ciała. Niestety, część z nich okazywała się być idealna do jednej partii ciała, a do drugiej była nie do przyjęcia - zbyt tłusta, za mało nawilżała... i tak wszystkiego było za dużo lub za mało.

Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się o bardzo popularnej w Rosji firmie Faberlic - taki nasz odpowiednik Avon'u lub Oriflame.   W ich ofercie natrafiłam na linie Oxiology - Legendarny Tlen. W pierwszej kolejności skusiłam się na Balsam Tlenowy.  Jego zastosowanie jakie podaje producent to: przyspieszanie procesów regeneracyjnych skóry,pierwsza pomoc przy podrażnieniach, zaczerwienieniach i stanach zapalnychdzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu balsam aktywnie poprawia krążenie krwi, odżywia komórki skóryAbsolutną rewelacją byłoby oczywiście skorzystanie z zabiegu kosmetycznego zamykania naczynek w salonie kosmetycznym za pomocą radiotermolizy - przecież każda z…

Matowa "Pierwsza dama" od Faberlica.

Od zawsze szukam pomadki, która podkreśliłaby moje wąskie, prawie niewidoczne usta i która nadałaby im ładnego konturu i fajnie je nawilżyła. Przy ostatnich zakupach od Faberlica pokusiłam się aby jeszcze do koszyka moich zakupów dorzucić matową pomadkę "Pierwsza dama". Faberlic jest marką, którą opisywałam już we wcześniejszych postach o balsamie tlenowym , który stał się moim must havem i tuszu do rzęs. Marka proponuje szeroką gamę kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych, które uważam, że jak na produkty katalogowe są bardzo dobrej jakości, choć oczywiście nie wszystkie u każdego muszą się sprawdzać :)


Co otrzymałam przy odbieraniu zamówienia? Po pierwsze, tak samo jak w przypadku ostatniego zakupu tuszu do rzęs, dostałam ładny produkt idealnie nadający się na prezent. Pomadka zapakowana w złoty kartonik otoczona jest złotym etui. Na ogromny plus zasługuje to jakie ma dodateki. Otóż nasadka pomadki posiada dodatkowe lustereczko, dzięki któremu możemy dyskretnie poprawić m…

"W roli głównej" - FABERLIC.

Każda z nas lubi mieć pięknie podkreślone rzęsy. Uwielbiamy kiedy są one precyzyjnie pomalowane i wyglądają jak na okładkach czasopism- czarne, wydłużone i gęste. Niejedną z nas natura obdarzyła pięknymi rzęsami, które tak naprawdę nie wymagają zbyt dużo kosmetyku, ale są wśród nas i takie Panie, które bez wytuszowanych rzęs nie ruszą się z domu - do tych osób należę i ja.


Kolejny raz pokuszona opinią znajomych i tym w jak dobrym stopniu sprawdziły się kosmetyki z Faberlica postanowiłam wypróbować tusz modelujący "W roli głównej". Miałam lekkie obawy, ponieważ poprzednie kosmetyki przy użyciu lekko mnie podrażniały, ale... kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana... W końcu te mają mnie uczynić piękniejszą...

Swój dzisiejszy wpis zacznę od modelującego tuszu do rzęs "W roli głównej".


Opis Producenta, daje nam takie informację:

Modelujący tusz do rzęs "Rola główna" posiada efekt 5 w 1: nadaje rzęsom objętości, wydłuża je, rozdziela, utrwala i pielęgnuje rów…