Przejdź do głównej zawartości

Balsam do ust LAURA CONTI

Witajcie w środę!

Jestem ciekawa jak Wasze po-majówkowe powroty do pracy i codziennej rzeczywistości, bo u mnie przez te dwa dni było szalenie "dziko". Nawet nie wiem kiedy zrobiło się dzisiaj.
Zgodnie z obietnicą, przychodzę do Was ze swoją pierwszą recenzją.
Zupełnie przez przypadek, w moje ręce wpadł malutki balsam do ust marki Laura Conti.

Co skusiło mnie żeby go kupić? Oczywiście, po pierwsze opakowanie. Balsam zapakowany jest w przeurocze pudełeczko przypominające kostkę do gry. Dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych, a co za tym idzie i zapachowo- smakowych. Ja zdecydowałam się akurat na różowy, który jest o smaku i zapachu żurawinowym.

Moje pierwsze wrażenie: zwykły balsam w ładnym pudełeczku, jednak po rozpakowaniu z folii zabezpieczającej która gwarantuje nam to, że jesteśmy jedynymi użytkownikami balsamu, zamiast płynnej konsystencji znalazłam uroczy sztyft w formie kulki, który jest bardzo praktyczny. Dlaczego? Bo po pierwsze nie rozlewa się, a po drugie jest łatwy i wygodny w aplikacji. Kolejnym atutem jest to, że oprócz długotrwałego nawilżenia, pięknie pachnie i jest pyszny.

Balsam doskonale nawilża przesuszoną skórę i ją regeneruje. Jego skład oparty jest na bazie naturalnych olejków roślinnych, wosku pszczelim, maśle shea, lanolinie i wyciągu z owoców limonki, goji i żurawiny.
Pomimo pierwszego wrażenia, że jest to zwykły balsam do ust, jestem nim zachwycona. To co mnie przekonuje do niego zaraz po tym, że doskonale nawilża moje usta to jego smak. Zdecydowanie, jak skończę to opakowanie - mam nadzieję, że będą to jeszcze wtedy produkować, bo sądząc po opakowaniu i sposobie aplikacji jest on bardzo wydajny - to kupię następne. Polecam go wszystkim, którzy mają problem ze spierzchniętą i przesuszoną skóra ust.


A czy Wy miałyście kiedykolwiek styczność z tym produktem? Macie jakieś doświadczenia?

Ruda.

Komentarze

  1. Miałam podobny od NIVEA - jednak ja nie mam pamięci do regularnego stosowania takich secyfików, a co za tym idzie? Moje usta wiecznie są suche :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie, ale dzięki temu że ma owocosy smak, chętniej po niego sięgam :)

      Usuń
    2. Ja i tak nie umiem się przełamać :P

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja również je uwielbiam. Ale ten też jest cudowny i jeżeli go nie próbowałaś to szczerze zachęcam.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Must Have od Faberlic - Balsam tlenowy

Od dłuższego czasu szukam kosmetyku który byłby na tyle uniwersalny, abym mogła go używać do skóry twarzy jak również całego ciała. Niestety, część z nich okazywała się być idealna do jednej partii ciała, a do drugiej była nie do przyjęcia - zbyt tłusta, za mało nawilżała... i tak wszystkiego było za dużo lub za mało.

Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się o bardzo popularnej w Rosji firmie Faberlic - taki nasz odpowiednik Avon'u lub Oriflame.   W ich ofercie natrafiłam na linie Oxiology - Legendarny Tlen. W pierwszej kolejności skusiłam się na Balsam Tlenowy.  Jego zastosowanie jakie podaje producent to: przyspieszanie procesów regeneracyjnych skóry,pierwsza pomoc przy podrażnieniach, zaczerwienieniach i stanach zapalnychdzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu balsam aktywnie poprawia krążenie krwi, odżywia komórki skóryAbsolutną rewelacją byłoby oczywiście skorzystanie z zabiegu kosmetycznego zamykania naczynek w salonie kosmetycznym za pomocą radiotermolizy - przecież każda z…

"W roli głównej" - FABERLIC.

Każda z nas lubi mieć pięknie podkreślone rzęsy. Uwielbiamy kiedy są one precyzyjnie pomalowane i wyglądają jak na okładkach czasopism- czarne, wydłużone i gęste. Niejedną z nas natura obdarzyła pięknymi rzęsami, które tak naprawdę nie wymagają zbyt dużo kosmetyku, ale są wśród nas i takie Panie, które bez wytuszowanych rzęs nie ruszą się z domu - do tych osób należę i ja.


Kolejny raz pokuszona opinią znajomych i tym w jak dobrym stopniu sprawdziły się kosmetyki z Faberlica postanowiłam wypróbować tusz modelujący "W roli głównej". Miałam lekkie obawy, ponieważ poprzednie kosmetyki przy użyciu lekko mnie podrażniały, ale... kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana... W końcu te mają mnie uczynić piękniejszą...

Swój dzisiejszy wpis zacznę od modelującego tuszu do rzęs "W roli głównej".


Opis Producenta, daje nam takie informację:

Modelujący tusz do rzęs "Rola główna" posiada efekt 5 w 1: nadaje rzęsom objętości, wydłuża je, rozdziela, utrwala i pielęgnuje rów…

Koreańskie cudeńka od Faberlic. iSeul.

Ho ho ho!!
Witajcie Kochani w to sobotnie popołudnie.
Po raz kolejny mogłabym napisać, że dawno mnie tu nie było, ale nadmiar obowiązków jakie nałożyłam na siebie w tym roku chyba mnie trochę przerósł. Powoli jednak zaczynam sobie wszystko układać i mam nadzieję, że zorganizuje się tak, żeby móc się z Wami częściej i przede wszystkim systematyczniej spotykać w moim blogowym świecie.

Od Mikołajkowego dnia powoli zaczynam wprowadzać się w świąteczny nastrój - i nie mówię tu tylko o porządkach w domu - choć one są jakby nieodłącznym elementem; ale także o dekorowaniu go. Uwielbiam ten czas przygotowań i momentu kiedy w radiu powoli pojawiają się świąteczne piosenki. Te przygotowania to również taka mała analiza powoli mijającego roku  i przygotowanie listy postanowień noworocznych - bardzo bym chciała aby większość z nich zrealizowała się. 

Ale wracając do tematyki mojego bloga. Jako, że nie tak dawno 6 grudnia był ulubiony dzień tych małych i dużych chciałabym się z Wami podzielić moim…